Schronisko PTTK na Przehybie

Schronisko na Przehybie Schronisko na Przehybie

Pomysł budowy schroniska na Przehybie powstał w kręgu turystów nowosądeckiego oddziału Towarzystwa Tatrzańskiego w 1908 roku. Rozpoczęto zbieranie środków na budowę.
W roku 1912 odbyła się wizja lokalna na Przehybie mająca na celu znalezienie odpowiedniego miejsca na schronisko. Trudności stwarzała łemkowska gmina Szlachtowa, która nie chciała sprzedać działki pod budowę.
W 1930 roku Walne Zgromadzenie Oddziału PTT w Nowym Sączu upoważniło Zarząd Oddziału do powołania Komisji Budowlanej. W dniu 9 sierpnia 1930 roku odbyła się kolejna wizja lokalna. Wobec odmowy sprzedaży przez gminę Szlachtowa, zwrócono się do hrabiego Stadnickiego z Nawojowej, właściciela okolicznych lasów z prośbą o sprzedaż odpowiedniej parceli. Tu również spotkała Oddział PPT odmowa.
W 1936 roku, dzięki pomocy inż. Kowalczyka, zarządzającego dobrami Stadnickich, uzyskano porozumienie. Ostatecznie schronisko stanęło na szczawnickim stoku Prehyby, na terenie odsprzedanym przez hrabiego Adama Stadnickiego.
Ostateczną decyzję o budowie schroniska podjęto 12 lipca 1936 roku w czasie dwunastej z kolei wizji lokalnej.
Z początkiem września 1936 roku rozpoczęto prace, które przerwała wczesna zima.
Parter schroniska udostępniono w październiku 1937 roku, a w sezonie zimowym 1938 roku mogło już tu nocować 52 osoby.
Dzierżawcą schroniska został góral ze Szczawnicy, Walenty Smela. Schronisko nazwano imieniem prof. Kazimierza Sosnowskiego, dla uczczenia Jego zasług dla rozwoju turystyki w Beskidach Zachodnich.
Walenty Smela utrzymał się w obiekcie do lipca 1941 roku. W czasie okupacji wspomagał ruch kurierski - tą drogą na Słowację przechodził między innymi Julian Zubek - późniejszy dowódca znanego oddziału partyzanckiego AK.
W czasie okupacji schronisko było czynne dla turystów do 1943 roku, przy czym jego powiernikiem od 1940 roku był reichdeutsch z Nowego Sącza, Aleksander Bittner. Była to ciekawa postać – urodzony w Grazu, miał ojca Austriaka a matkę Polkę, pod której opieką wychowywał się w Stary Sączu. Tam, razem z kolegami z gimnazjum nauczycielskiego zasmakował w turystyce górskiej. Był też zapalonym narciarzem. W szkole i podczas wypraw narciarskich w Beskidy poznał się z Julianem Zubkiem. Po wkroczeniu w 1939 roku Niemców został wezwany do podpisania Reichlisty, przed czym początkowo się wzbraniał. Uległ jednak pokusie łatwiejszego życia i w końcu został reichdeutschem. Niemcy zaproponowali mu opiekę nad schroniskiem na Przehybie. Sprawę opieki nad schroniskiem skonsultował z Julianem Zubkiem, który zachęcał go do objęcia schroniska, mając nadzieję, że po nieuchronnym odejściu ze schroniska Walentego Smela nowy gospodarz będzie nadal życzliwy dla Polaków. Zaproponował mu nawet pomoc finansową w zagospodarowaniu schroniska. Zubek z kolegami (z pewnością również uczestnikami ruchu konspiracyjnego) przez wiele miesięcy wspomagali działalność Bittnera służąc mu pomocą np. w transporcie żywności, dzięki czemu uzyskali znakomity pretekst dla swoich wypraw kurierskich.
W trakcie opieki nad schroniskiem Bittner dał kilkakrotnie dowody lojalności wobec Polaków np. przyznając się do wykrytej przez patrol niemiecki broni partyzantów Zubka, czy też nie powiadamiając Niemców o poznanej działalności antyniemieckiej byłych kolegów.
Na przełomie 1941 i 1942 Bittner popełnił samobójstwo. Po wojnie do jednego ze znanych nowosądeckich adwokatów zgłosiła się góralka z oryginalnym dokumentem, w którym Bittner deklarował wierność swojej Ojczyźnie - Polsce, której mimo pozorów nigdy nie zdradził.
Po śmierci Bittnera zarząd schroniska objął volksdeutsch Jorman, leśniczy z Gabonia.
W okresie tym nastąpił wzrost ruchu turystycznego. Schronisko odwiedzali zarówno Niemcy, turyści i myśliwi jak i Polacy. Wśród turystów był hrabia Adam Stadnicki. Schronisko odwiedziła Ada Sari, która weszła na Przehybę w wytwornym stroju damy z towarzystwa.
Prawdopodobnie Jorman zdawał sobie sprawę z tego, że znaczna część odwiedzających schronisko Polaków była zaangażowana w walkę z okupantem, ale nie donosił Niemcom o swoich przypuszczeniach. Przehyba stała się ośrodkiem szkoleniowym, przygotowującym partyzantów do działań bojowych. Julian Zubek ps. Tatar prowadził tu kursy leśnej podchorążówki.
Po opuszczeniu schroniska przez gospodarza, na skutek wzmagającego się ruchu partyzanckiego, stało się ono naturalną bazą dla partyzantów. Do końca stycznia 1944 roku trwał tu kurs podoficerski, w którym uczestniczyli partyzanci z oddziału "Zawiszy" i z placówek terenowych AK.
Dochodziło tu do spotkań różnych oddziałów AK, partyzantki łęmkowskiej i sowieckiej.
W końcu listopada 1944 roku schronisko było niezwykle często odwiedzane przez partyzantów różnych oddziałów. Zwróciło to uwagę Niemców, którzy rozpoczęli ostrzał schroniska działkiem przeciwlotniczym z drogi w Szlachtowej. Równocześnie wysłano oddział pieszy, który w grudniu 1944 roku spalił schronisko.
Już w niedługim czasie po wojnie ruch turystyczny zaczął przybierać na sile. Odbudowa schroniska stała się konieczna, lecz z powodu braku środków finansowych nie można było tego uczynić w odpowiedniej skali.
W 1953 roku ze skromnych środków finansowych oddziału, przy dużym udziale pracy społecznej, wybudowano schron. Mogło w nim nocować ok. 16 osób - liczba ta w czasie wielu rajdów i spotkań była znacznie wyższa. O wysiłku i oddaniu działaczy świadczy fakt, że materiał do budowy schronu wznoszono na Przehybę na plecach, a gonty na pokrycie dachu wykonywano bezpośrednio na placu budowy, nocując w szałasie specjalnie ustawionym na czas budowy. Oddział nie zaniechał starań by wybudować na Przehybie schronisko z prawdziwego zdarzenia. Prace rozpoczęto w 1954 roku. 23 sierpnia 1958 roku oddano do użytku zbudowany z kamienia, z więźbą drewnianą, kryty gontem obiekt, znakomicie wpasowany w beskidzki krajobraz. Nowocześnie wyposażony (jak na te czasy) posiadał centralne ogrzewanie i ciepłą wodę dostępną dla turystów. Choć dzisiaj to wydaje się zwykłą sprawą – zainstalowano w nim oświetlenie elektryczne i telefon.
Schronisko było zaopatrywane z pobliskiego Gabonia za pomocą linowego wyciągu towarowego, który mimo powstałej w trakcie budowy przekaźnika drogi, istniał do sierpnia 1997 roku.
Do dnia 17 grudnia 1991 roku schronisko służyło turystom wiernie będąc świadkiem wielu wspaniałych imprez. W tym fatalnym dniu spłonęła drewniana część obiektu. Na szczęście w tym czasie była już w trakcie budowy tzw. Jaśkówka, mniejszy budynek przeznaczony dla turystów, w którym było 30 miejsc noclegowych.
Odbudowane schronisko posiada 38 miejsc noclegowych. Zachowana Jaśkówka - 40.
Wspólnie z parafią Matki Boskiej Niepokalanej w 1999 roku Oddział zorganizował tu Zlot Gwiaździsty, podczas którego nadano Ojcu Świętemu Honorowe Członkostwo oraz wmurowano tablicę upamiętniającą pobyty Ojca Świętego w latach 1959 - 1969 na zimowiskach w schronisku.
Aktualnie schronisko w imieniu Zarządu Głównego PTTK prowadzi Spółka z o.o. Schroniska i Hotele Górskie PTTK „Karpaty” z siedzibą w Nowym Sączu.

(Opracował Admin, na podstawie materiałów COTG PTTK)

Powrót do listy szlaków


Na naszych stronach wykorzystujemy ciasteczka (cookies).    Dowiedz się więcej    OK